RI's POV
NIE MA NAS. NIE MA NAS.... te słowa ciągle chodziły mi po głowie. Lou jak ostatni dupek zarwał pisząc SMS. Kto tak robi? Traktowałam go poważnie, nawet Bieber nie był za tym, że byłam jego dziewczyną, Cam to odpowiadało mówiła, że idealnie do siebie pasujemy. Nie kłóciliśmy się zbyt często, był moim dobrym przyjacielem spędzałam z nim naprawdę dobre chwile i nigdy bym nie pomyślała....
- Hej White! Super wyglądasz! - usłyszałam za sobą. Stałam własnie w szkole przy szafkach. Wczorajszą noc spędziłam w wielkim szoku. Obróciłam się i spojrzałam w stronę idącej do mnie Cameron...
- Cześć Wesley...- powiedziałam nie patrząc na nią, wciąż byłam zła za to co się stało ostatniego dnia.
- Oj, ktoś dziś nie w humorze. A gdzie Lou?- powiedziała dziwnym cichym tonem. Na imię Louisa ścisnęło mnie w gardle i rozbolał brzuch.
- Pewnie zaraz przyjdzie- uśmiechnęłam się zasłaniają mój krzywy wyraz twarzy
- A wiesz co....- zaczęła mówić moja przyjaciółka lecz w pore jej przerwałam
- Może lepiej powiedz mi co to była wczoraj za sytuacja? Ta z Ashley i w ogóle jej bratem ?- Cameron lekko zbladła. Mogłabym nawet powiedzieć, że zdenerwowały ją te słowa.
- Wiesz, miałaś racje są strasznie zapatrzeni w siebie, interesuje ich kasa i tylko to. Cody jest bardzo uroczy i seksowny ale Ugh on ma już kogoś na oku i wiesz nienawidzę cię za to...- urwała
- Co? O czym ty do cholery mówisz?- zapytałam
- No bo wiesz, jesteś laską na którą leci prawie cała szkoła odkąd dowiedzieli się, że nie jesteś już z Louisem zaczeli się toba interesować- dokończyła
- Jak to ? Wiesz, że nie jestem już z nim ?
- Łatwo się domyślic jak nakrzyczałaś na niego na środku stołówki a potem całował się z Ashley...
A to suka....I za Ashley i Louisa.. Dobrali się. Prosze bardzo, droga wolna...Zbladłam. Zerwał ze mną przez SMS-a czyli to oznacza, że w tym czasie mógłby być z nią i robić te różne rzeczy do których się szykowałam od dłuższego czasu by wykonać je z moim ukochanym?
- Ri, dobrze się czujesz, zbladłaś....- powiedziała troskliwie- nie powinnam była ci tego mówic teraz...
- Nie, wiesz co ? Jest w porządku. Jak najbardziej. - powiedziałam z uśmiechem - Dziękuje ci bardzo, może jeszcze z kim mnie zdradzał. albo ciekawe od kiedy to się zrywa przez esy.
Cam nic nie odpowiedziała. tylkok pokazała gestem, żebyśmy ruszyły w stronę klasy.
Czuje sie wolna. o dziwo jestem załamana i bardzo zszokowana całą sytuacją, ale czuje się znakomicie najchętniej skakałabym tu z radości, że wreszcie odkryłam coś o co bym nigdy nie podejrzewała kogoś kto powiedział, że mnie kocha....tak
rok temu...
"- Wow, wielkie w o w - powiedziałam patrząc na pięknie udekorowany stolik na tarasie.- sam to wszystko przygotowałeś, to jest fantastyczne
- Z małą pomocą Justina- za imie Justin uśmiech zszedł mi z twarzy.....- wiem, że się pokłóciliście ale hej pomógł mi bo wie, że...- Louis urwał swoje zdanie a ja pokazałam mimiką twarzy żeby kontynuował - że ja naprawdę cię kocham i nie wyobrażam sobie życia bez takiej osoby jak ty Ritta - nasze usta spoczęły w pocałunku, nie wyobrażałam sobie nic bardziej piękniejszego...."
Takie wspomnienia wywołując u mnie łzy jednak nie tym razem.
__________________________________________________________
- miło, że dołączyła do nas pani White proszę zająć miejsce.- powiedziała do mnie nauczycielka i zmierzyła mnie wzrokiem.
- Przepraszam, za spóźnienie. - pisnęłam cichutko i poszłam na swoje miejsce
- Klaso, dzisiaj chcę poznać wasze zdanie na temat Przedwczesnej inicjacji seksualnej. Może pani Ashley Simpson się wypowie?
- emm.. Tak właściwie to ja nie mam nic do powiedzenia. - powiedziała
- Jeżeli nie masz nic do powiedzenia, to nie rozmawiaj proszę. - powiedziała surowo pani Buks uczyła nas tak naprawdę niczego. Była tak jakby pedagogiem szkolnym, który zastępuje nauczycieli.
Naglę na mojej ławce pojawiła się karteczka.
DO RI
Słyszałem, że jesteś wolna.
Może się spotkamy na no wiesz....
~ Josh
fu? Rozejrzałam sie po klasie z tkz. kwaśną miną.
Kto to do cholery jest Josh i czego ode mnie chce? Okej wiem czego chce. Ale dlaczego ode mnie? Nie mówiłam nic o Naszej gierce z przyjaciółmi już od dawna tylko Louis mógł wygadać, że to robiłam.... Tak zrobiłam Louisowi dobrze, ale wtedy był moim chłopakiem... czy to dziwne?
Ta karteczka mnie przeraża. Wychodząc wyrzuciłam ją do śmieci lecz wylądowała obok więc schyliłam się i chciałam ją podnieść ale nagle zostałam "klepnięta" po tyłku. Spojrzałam się za siebie i jedyne co zobaczyłam to korytarz szkolny. nikogo nie było *obróciłam się ponownie by wziąć karteczkę ale uderzyłam w czyjąś pierś a tak właściwie to Justina.
- Uważaj, Hmn ciekawe.... - powiedział czytając karteczkę z cwanym uśmieszkiem- White ma adoratora?
- Odpieprz się Bieber i oddaj mi to - powiedziałam skrzywiona
- Nie tak szybko, pokaże to może Lousowi. powiedział wychodząc z sali
- Nie - krzyknęłam za nim i zdążyłam mu wyrwać liścik.- Po pierwsze nie jestem już z Louisem - powiedziałam a jego twarz nabrała zdziwionego wyrazu- co ? Nie powiedział cie jak było fantastycznie wczorajszej nocy z Ashley? Bo z tego co wiem spędzili ją razem - powiedziałam złośliwie. Tak skłamałam tak naprawde nie wiedziałam czy byli razem ostatniej nocy czy nie ale...
- Uważaj lepjej - powiedział łapiąc mnie za nadgarstek bardzo mocno. Jego kości policzkowe zacisnęły się.- Ashley jest osobą, której ufam. Jest MOJĄ dziewczyną i nie zrobiła by tego mi, wie o tobie i Lousie szanuje to i nie miesza się w to co jest między wami napewno nie poszłaby do łóżka z takim gościem. Zrozum.
- Mówisz jakby byłą jakaś cudowna a wiesz ile osób boi się konfrontacji z nią? Prawie połowa szkoły cierpi lub robiła to przez jej cwane gadki i kłamstwa, skąd wiesz, że nie udaje? Louis nie zerwałby ze mną bez powodu...
- Znowu to samo niczego się nie nauczysz? Ludzie się zmieniają. Bardzo ci współczuje wiesz bo zasługujesz chyba na takiego dupka.
- Jesteś takim samym Dupkiem Bieber.
- A ty nie lepsza...- powiedział i odszedł
Jak mógł, nadal kocham Louisa i takie obraźliwe słowa nie wchodzą w grę nie chciałam nic mówić bo rozzłościł by się jeszcze bardziej.
Podeszłam do swojej szafki biorąc kilka książek na następną Lekcję.
- Ritta White?- zapytał za mną głos, nawet znajomy.. Obróciłam się odpowiadając
- Tak. o cześć Kaya - uśmiechnęłam się na widok dziewczyny choć nie musiałam, wczoraj wystarczająco dała mi do zrozumienia, że nie chciała mnie znać
- Cześć zobaczyłam, że następną lekcje mamy razem a nie chciałam czekać z przeprosinami, wczoraj nie zachowałam się zybt dobrze i przepraszam, jest jeszcze jakaś malutka szansa, że mi wybaczysz i będziemy mogły się zaprzyjaźnić? - Gestykulowała jedną ręką trzymając książki w drugiej uśmiechnęłam się to chyba najmilsza rozmowa przeprowadzona wciągu tego dnia.
- Aa miło z twojej strony, oczywiście ,że jest - przytuliłam dziewczynę
Miała dosyć mocno podkreślone piękne niebieskie oczy, proste włosy bardzo ciemne. Bordową koszulkę z napisem OFF i krótkie spodenki a do tego Martensy. Wyglądała lepiej niż wczoraj. Uśmiechnęła się.
- Idziesz na lunch? Czy usiądziesz ze mną na zewnątrz?- widziała moje zawahanie, pomyślałam, że Cam może na mnie czekać a z reszta ma przecież nowych przyjaciół także.
- Idę z tobą - odpowiedziałam z uśmiechem.
Ta dziewczyna naprawdę jest szalona i za to ją polubiłam dogadywałam się z nią bez słów, cały lunch opowiadałyśmy o sobie, śmiałyśmy się i mogę nawet stwierdzić, że dawno tak się dobrze nie bawiłam z przyjaciółmi w ostatnim czasie.
Reszta czasu w szkole minęła mi w towarzystwie Kay, chodziła ze mną na większość lekcji. Cameron nie mogłam znaleźć na żadnej przerwie.
Podeszłam do szafki, żeby wziąć mój płaszczyk i wyjść ze szkoły gdy nagle zatrzymał mnie Bieber
- Dzisiaj jest impreza, możesz przyjść weź swoją nową koleżankę bo Chyba spodobała się Aiden'owi. - powiedział bez ogródek
- Mogę przyjść? Kogo to impreza?- zapytała zdziwiona, bardziej nastawiona sceptycznie do tego zaproszenia
- Moja- puścił oczko w moją stronę odchodząc uśmiechając się cwanie.
Dupek, powiedziałam sobie pod nosem.
****
Do Kay
Idziemy na imprezę? Do Bieber'a o 7 .
-RI
Od Kay
On jest gorący. A jego koledzy tym bardziej... umieram na samą myśl. NO JASNE.
- Kay
Zaśmiałam się lekko z jej reakcji. Ona nie wie o tym wszystkim co się działo. Więc pewnie*jesteście ciekawi*
Ross - Jeden z kolegów Justina, zagorzały sportowiec, futbolista, typowy popularny chłopak w szkole, jedna na tydzień ( tu chodzi o dziewczyny)
Drake- Chłopak dostał dorywczą prace w modelingu do gazetek dla nastolatek, widziałam go parę razy w Seventeen albo Girlfriend . Chłopak ma ciało ale twarz ma jeszcze jak chłopczyk, no stary, ma już 17 lat powinien mieć chociaż lekkie owłosienie...
Aiden - przystojny, umięśniony, czarnoskóry/ mulat , z tatuażami, Ma bardzo pełne i duże usta... dziewczyny to lubią. Jest przyjacielem, koszykarz.
Alan- Wygląda na takiego niebezpiecznego chłopaka... Troszkę co w stylu Eminema. Umięśniony i przystojny wygląda dobrze nadzwyczaj, nie jest sportowcem z tego co wiem to najbardziej lubi imprezować i spędzać czas na siłowni...ma słodki uśmiech.
To wszyscy. Oczywiście znajomi Justina, jego "chłopcy". Wydaje mi się, że oni są najbardziej rozchwytywani w tej szkole, a najbardziej Justin jego twarz zachowanie, klata.... uśmiech, spojrzenia. Dziewczyny prawie mdleją na jego widok.
Czas się przygotować do imprezy...
Wybrałam ładną obcisłą sukienkę sukienkę, miała być ładna i jednocześnie seksowna i dziewczęca. Włosy ułożyłam w zwiewne fale a na powiekach namalowałam kreski. Wychodząc powiedziałam do siebie " Niech Louis wie co stracił".
_____________________________________________________
Jak myślicie co się stanie na imprezie? Co zrobi Ri, żeby Louis był zazdrosny?
Mój ask
Mój tt
- Dzuuls
Oki, możne nasze opowiadanie za ciekawe nie jest co prawda dopiero się akcja rozkręca. Jeżeli czytasz to własnie teraz pozostaw chociaż kropeczkę w komentarzu :) To ważne.
Następny rozdział bardzo szybko się pojawi :)
środa, 5 lutego 2014
sobota, 1 lutego 2014
3
małe przypomnienie : "...Gdybym jej nie pozwoliła z nimi usiąść nie bałabym się tak iść do szkoły. Ashley udając jej wielką przyjaciółkę,zaprosiła ją do stolika. Ale tak naprawdę, to tylko po to, abym straciła Cam.
Ashley mnie nie nawidziła. Już od podstawówki miałyśmy "na pieńku". Kiedy od stolika odszedł Louis podszedł ten cały Bieber....."
Ashley mnie nie nawidziła. Już od podstawówki miałyśmy "na pieńku". Kiedy od stolika odszedł Louis podszedł ten cały Bieber....."
Justin podszedł do mnie do stoika. Próbowałam na niego nie spojrzeć, udawać, że nie obchodzi mnie on ani jego komentarze w moją stronę.
- Ri? Czy siedzisz sama? Hmmn... ciekawe gdzie jest twój "chłopak" - powiedział wymownie spoglądając sie na stolik przy którym siedziała Ashley i jej "świta".
- Nie bądź takim dupkiem Bieber. Masz swoje sprawy- powiedziałam wywracając oczami
- Twoje sprawy to także moje sprawy... Spójrz... mnie mam pojęcia co nas poróżniło( skłóciło), przecież byliśmy takimi dobrymi przyjaciółmi.....
- Skończ- przerwałam mu
- Twoja zazdrość nie zna granic dobrze o tym wiesz słońce.- powiedział zanim odszedł.
Wspomnienia o których chciałam zapomnieć wracały...
- Jesteś zazdrosna! Kurewsko zazdrosna!Nie możesz znieść, że nie masz kogoś z kim jesteś szczęśliwa!?- krzyczał
- Co?! Czy ty siebie słyszysz? Ona daje ci chwilowe szczęście! Wykorzystuje ciebie i twoją popularność!- nie mogłam opanować złości
- Ritta? Własnie teraz nie jestem szczęśliwy, tylko dlatego, że nie chcesz mnie zrozumieć i porostu uszanować że ją KOCHAM!
- Kochasz ją tak? Okej w takim razie wróć kiedy już się na niej poznasz.... - pokazałam mojemu przyjacielowi -którego bardzo kocham z resztą- .drzwi.\
- Nie oczekuj zbyt wiele An...- ubrał kurtkę i wyszedł.
Jestem zazdrosna? TAK. Nawet teraz, ale czy to nie dlatego, że się o niego troszczę i chcę żeby poznał tą zdradliwą sukę i jej super przyjaciół.?
***
*DING**DONG*
Sygnał dzwonka do drzwi wybudził mnie z zamyśleń. Wstałam i powoli doczłapałabym się do drzwi gdyby nie moja siostra, która wyprzedając mnie popchnęła na sofę.
- To do mnie ! - krzyknęła nerwowo
- okej...spokojnie tylko.- powiedziałam śmiejąc się
Wstałam z sofy ciekawa kto do nas zawitał, podeszłam w kierunku drzwi wejściowych.
Siostra z podnieceniem wymalowanym na twarzy otworzyła gościom. Jej uśmiech nagle zamienił się w zdziwienie. Pewnie spodziewała się kogoś innego.
- Cześć, jesteśmy nowymi sąsiadami z domu na przeciwko jestem Nick a to moja siostra Kaya - przywitał się i przedstawił chłopak dosyć wysoki... jakoś w wieku Stelli. Dziewczyny na razie nie widziałam.
- Oh. Jasne Ja jestem Stella. Zapraszam- Uśmiechnęła się... chyba ten chłopak wpadł jej w oko. Stella zaprosiła Nicka i jego siostrę do kuchni. Chyba też mogę się przywitać.
- Ekhem... Jestem Ri siostra Stelli. - powiedziałam
Dziewczyna i chłopak obrócili się i spojrzeli na mnie. Nick się uśmiechną lekko a Kaya zrobiła dziwną mine coś w stylu " aha...co ona tu robi?" zmarszczyła brwi i mnie zmierzyła. A chciałam się tylko zaprzyjaźnić. Rozmowa sie nie kleiła. cisza nadal trwała... więc postanowiłam
- Więc... od kiedy tu jesteście? Do jakiej szkoły idziecie?
- Do... P.H.U (Phoenix Heward Union. High School )- odezwała się dziewczyna- Ide do 2 klasy on to pierwszej
- Ooooo fantastycznie mam nadziejeje , że będziemy mmiały razem lekcję - uśmiechnęłąm się serdecznie
- Ta. Ok my chyba już pójdziemy - powiedziała ponuro dziewczyna.
Chyba za bardo mnie nie polubiła, cóż nie każdy może mnie lubić...
"...I won't cry myself to sleep, like a sucker
I won't cry myself to sleep, if I do I'll die
Now you fall asleep with another, Damn you.
Damn you.
Flowers in my hair and your breath smelled like whiskey
Promised anywhere that I'd go take you with me
Dancing on your feet like a child to the radio..."*
Rozbrzmiał naglę dzwonek w moim telefonie. Dosłownie rzuciłam wszystko i podbieglam do tel. Wiadomość od
Louisa : Przemyślałem wszystko co mówiłaś. Nie ma nas, już nie.
Jak to nie ma...?
_______________________________________________
Hej wracam z rozdziałem :*
* lana del rey - damn you
Wow, to naprawde niesamowite 400 wyświetleń jeden komentarz naprawdę dziękuje :* PROSZĘ O WIĘCEJ JEŻELI SIĘ PODOBA :))
- Ri? Czy siedzisz sama? Hmmn... ciekawe gdzie jest twój "chłopak" - powiedział wymownie spoglądając sie na stolik przy którym siedziała Ashley i jej "świta".
- Nie bądź takim dupkiem Bieber. Masz swoje sprawy- powiedziałam wywracając oczami
- Twoje sprawy to także moje sprawy... Spójrz... mnie mam pojęcia co nas poróżniło( skłóciło), przecież byliśmy takimi dobrymi przyjaciółmi.....
- Skończ- przerwałam mu
- Twoja zazdrość nie zna granic dobrze o tym wiesz słońce.- powiedział zanim odszedł.
Wspomnienia o których chciałam zapomnieć wracały...
- Jesteś zazdrosna! Kurewsko zazdrosna!Nie możesz znieść, że nie masz kogoś z kim jesteś szczęśliwa!?- krzyczał
- Co?! Czy ty siebie słyszysz? Ona daje ci chwilowe szczęście! Wykorzystuje ciebie i twoją popularność!- nie mogłam opanować złości
- Ritta? Własnie teraz nie jestem szczęśliwy, tylko dlatego, że nie chcesz mnie zrozumieć i porostu uszanować że ją KOCHAM!
- Kochasz ją tak? Okej w takim razie wróć kiedy już się na niej poznasz.... - pokazałam mojemu przyjacielowi -którego bardzo kocham z resztą- .drzwi.\
- Nie oczekuj zbyt wiele An...- ubrał kurtkę i wyszedł.
Jestem zazdrosna? TAK. Nawet teraz, ale czy to nie dlatego, że się o niego troszczę i chcę żeby poznał tą zdradliwą sukę i jej super przyjaciół.?
***
*DING**DONG*
Sygnał dzwonka do drzwi wybudził mnie z zamyśleń. Wstałam i powoli doczłapałabym się do drzwi gdyby nie moja siostra, która wyprzedając mnie popchnęła na sofę.
- To do mnie ! - krzyknęła nerwowo
- okej...spokojnie tylko.- powiedziałam śmiejąc się
Wstałam z sofy ciekawa kto do nas zawitał, podeszłam w kierunku drzwi wejściowych.
Siostra z podnieceniem wymalowanym na twarzy otworzyła gościom. Jej uśmiech nagle zamienił się w zdziwienie. Pewnie spodziewała się kogoś innego.
- Cześć, jesteśmy nowymi sąsiadami z domu na przeciwko jestem Nick a to moja siostra Kaya - przywitał się i przedstawił chłopak dosyć wysoki... jakoś w wieku Stelli. Dziewczyny na razie nie widziałam.
- Oh. Jasne Ja jestem Stella. Zapraszam- Uśmiechnęła się... chyba ten chłopak wpadł jej w oko. Stella zaprosiła Nicka i jego siostrę do kuchni. Chyba też mogę się przywitać.
- Ekhem... Jestem Ri siostra Stelli. - powiedziałam
Dziewczyna i chłopak obrócili się i spojrzeli na mnie. Nick się uśmiechną lekko a Kaya zrobiła dziwną mine coś w stylu " aha...co ona tu robi?" zmarszczyła brwi i mnie zmierzyła. A chciałam się tylko zaprzyjaźnić. Rozmowa sie nie kleiła. cisza nadal trwała... więc postanowiłam
- Więc... od kiedy tu jesteście? Do jakiej szkoły idziecie?
- Do... P.H.U (Phoenix Heward Union. High School )- odezwała się dziewczyna- Ide do 2 klasy on to pierwszej
- Ooooo fantastycznie mam nadziejeje , że będziemy mmiały razem lekcję - uśmiechnęłąm się serdecznie
- Ta. Ok my chyba już pójdziemy - powiedziała ponuro dziewczyna.
Chyba za bardo mnie nie polubiła, cóż nie każdy może mnie lubić...
"...I won't cry myself to sleep, like a sucker
I won't cry myself to sleep, if I do I'll die
Now you fall asleep with another, Damn you.
Damn you.
Flowers in my hair and your breath smelled like whiskey
Promised anywhere that I'd go take you with me
Dancing on your feet like a child to the radio..."*
Rozbrzmiał naglę dzwonek w moim telefonie. Dosłownie rzuciłam wszystko i podbieglam do tel. Wiadomość od
Louisa : Przemyślałem wszystko co mówiłaś. Nie ma nas, już nie.
Jak to nie ma...?
_______________________________________________
Hej wracam z rozdziałem :*
* lana del rey - damn you
Wow, to naprawde niesamowite 400 wyświetleń jeden komentarz naprawdę dziękuje :* PROSZĘ O WIĘCEJ JEŻELI SIĘ PODOBA :))
Subskrybuj:
Posty (Atom)